Sierpniowe nowości
Pierwsza lody bezglutenowe jaki kupiliśmy w naszej pobliskiej Biedronce.
Kilka pozycji bibliotecznych
Dla dorosłych Jesper Juul - duński pedagog i terapeuta rodzinny. Świetne choć mi brakuje czasu na wnikliwe ich przeczytanie.
Dla dzieci Wróg - kim jest i dlaczego wojna jest taka bezsensowna. Dlaczego on w swojej instrukcji w opisie wroga ma moją twarz. Idealna do rozpoczęcia rozmowy z dzieckiem.
Kilka nowości imieninowych
Squla Quiz do klasy 2 i 3. Pytania sprawdzające i utrwalające wiedzę z różnych dziedzin - polonistyczną, matematyczną, przyrodniczą.
Książka Co za ptak robi tak z dołączoną płytą. Ptaki znane z wiersza Ptasie radio ich wygląd i śpiew dla młodego ornitologa pozycja nie do odrzucenia.
Kilka nowości wakacyjnych
Książka Lego - souvenir z nad morza, a dokładnie z TkMaxu. Pokazuje wiele możliwości Lego.
Płyty do nauki czytania i wymawianie głoski r. Zabawna grafika i animacja. Młody lubi w nie grać.
Kilka nowości gdy mama wychodzi z domu ... niestety tylko do dentysty i po drodze szaleje.
Książka w przeplatanki
Dwie płyty CD na wakacyjne podróże
Książka, która zrobiła furorę. Siedzą i lepią. Do książki była dołączona również plastelina.
A tak wygląda warsztat pracy. Siedzą nawet na jednym krześle bez kłótni.
poniedziałek, 14 sierpnia 2017
poniedziałek, 7 sierpnia 2017
Wakacje z Warszawiakiem
Wakacje już rozpoczęte, w tygodniu rehabilitacja a w weekend zwiedzanie. Drepczemy to tu, to tam.
Z początkiem wakacji wybraliśmy się do Łazienek. W planie, który wypełniliśmy mieliśmy Bibliotekę Lekarską, Muzeum w Łazienkach i Łowiectwa i Jeździectwa. Super spacer, słońce, raj. Po skończonym zwiedzaniu od razu ruszyliśmy na przystanek autobusowy i dobrze, bo zaczęło padać, a później zerwała się nawałnica. Całe szczęście największy deszcz i burzę spędziliśmy w autobusie. Młody mocno się bał. Tego dnia był też mocno pobudzony a niestety dzieci neurologiczne są wrażliwe na pogodę.
W zeszłym tygodniu zwiedzaliśmy Muzeum Powstania Warszawskiego gdzie Młoda spotkała przedszkolnego kolegę. Udało im się nawet być na lekcji muzealnej. Tłum ludzi nam nie przeszkodził by odpowiedzieć na pytania, przejść kanałami i stanąć przy tablicy.
Tego dnia byliśmy również w Muzeum Ziemi PAN. Młody już od rana prezentował nam swoje zgromadzone kamienie. Jak zawsze to Muzeum było atrakcyjne dla Młodych i bardzo się cieszyli, że tam idą.
Na koniec dnia pojechaliśmy do DSH i tam przykra niespodzianka. Wystawy nie było, nie dojechała. Wielkie rozczarowanie. No cóż wróciliśmy do domu i czekamy. A w domu wojna domowa choć nie ta przezabawna filmowa.
Wczoraj byliśmy w Muzeum Mazowsza Zachodniego w Żyrardowie by obejrzeć 88 lat Polskiego LOT-u. Poleciałoby się. Przejeżdżając mijaliśmy niedaleko Okęcie więc z samochodu obserwowaliśmy startujące i przylatujące samoloty. Kto widział największego ? - Młoda
Byliśmy również w pobliskim parku na placu zabaw, ręka już sprawna, a Młoda jak małpka.
Dziś byliśmy w Muzeum Chopina. Dzieciaki słuchały muzyki na słuchawkach. A jako że temat tegorocznego Warszawiaka skupił się na zdrowiu kompozytora Młodzi to przejęli i cały czas narzekali "boli mnie to, boli mnie tamto. Mam kaszel , a ja suchoty." Na dobranoc przeczytamy książkę napisaną przez młodego Fryderyka.
A później wybraliśmy się do Zamku Królewskiego i siedzieliśmy gdzie niedawno siedział prezydent Trump. Najbardziej Młodej podobał się ten przepych. Młody w Zamku mieszkać by nie chciał bo wszystkich musiałby szukać choć w łożu króla może by się jeszcze zmieścił.
Sierpień. Dzielnie kontynuujemy nasze zwiedzanie choć czasem bolą nóżki a z nieba śmieje się aż nadto słoneczko.
Sierpniowe zwiedzanie rozpoczęliśmy od Muzeum Geologicznego. Młodzi na wstępie zaopatrzyli się w mapy tego muzeum i szukali kolejnych punktów na mapie choć większość nie była związana z grą. Kamienie szlachetne i półszlachetne stały się zamiłowaniem Młodego. W muzealnym sklepiku nabyliśmy również pamiątki.
Tego samego dnia udaliśmy się do Fundacji Kronenberga. Hmm... nie doczytaliśmy, że wystawa była tylko w lipcu i chodziliśmy to tu, to tam. Nikt nic nie wiedział. Ale jak na prawdziwych agentów przystało kod w końcu udało nam się zdobyć.
A później metrem udaliśmy się do Muzeum Pragi.
W sobotę odwiedziliśmy Muzeum Sztuki Nowoczesnej w nowej lokalizacji i nowiutkie Bulwary Wiślane. Oj działo się :)
Czas na Cytadelę Warszawską i X Pawilon.
Wystawa DSH niesamowita i .... rodzinna (spokrewnieni jesteśmy wszak ze Szczepanem Grzeszczykiem).
A później wszystkie drogi prowadzą na Bulwary Wiślane. Młodzi zrobili ryby, a Młoda muffinkę.
Upalny wtorek to czas na Muzeum Narodowe. Młody z zaciekawieniem szukał psów na obrazie Willmanna. A że lubi malować i pochodzi też z rodziny z korzeniami artystycznymi (jego pradziadek i prapradziadek) muzeum wywarło na nim duże wrażenie.
A po Muzeum czas na lody.
Do Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego jechaliśmy długo i z przygodami. Upał i zmęczenie zaczęło się już udzielać Młodemu ale gdy zobaczył plac zabaw siły witalne wróciły i dziarsko zwiedzał Wilanów (bo również później Muzeum w Wilanowie).
Z początkiem wakacji wybraliśmy się do Łazienek. W planie, który wypełniliśmy mieliśmy Bibliotekę Lekarską, Muzeum w Łazienkach i Łowiectwa i Jeździectwa. Super spacer, słońce, raj. Po skończonym zwiedzaniu od razu ruszyliśmy na przystanek autobusowy i dobrze, bo zaczęło padać, a później zerwała się nawałnica. Całe szczęście największy deszcz i burzę spędziliśmy w autobusie. Młody mocno się bał. Tego dnia był też mocno pobudzony a niestety dzieci neurologiczne są wrażliwe na pogodę.
W zeszłym tygodniu zwiedzaliśmy Muzeum Powstania Warszawskiego gdzie Młoda spotkała przedszkolnego kolegę. Udało im się nawet być na lekcji muzealnej. Tłum ludzi nam nie przeszkodził by odpowiedzieć na pytania, przejść kanałami i stanąć przy tablicy.
Tego dnia byliśmy również w Muzeum Ziemi PAN. Młody już od rana prezentował nam swoje zgromadzone kamienie. Jak zawsze to Muzeum było atrakcyjne dla Młodych i bardzo się cieszyli, że tam idą.
Na koniec dnia pojechaliśmy do DSH i tam przykra niespodzianka. Wystawy nie było, nie dojechała. Wielkie rozczarowanie. No cóż wróciliśmy do domu i czekamy. A w domu wojna domowa choć nie ta przezabawna filmowa.
Wczoraj byliśmy w Muzeum Mazowsza Zachodniego w Żyrardowie by obejrzeć 88 lat Polskiego LOT-u. Poleciałoby się. Przejeżdżając mijaliśmy niedaleko Okęcie więc z samochodu obserwowaliśmy startujące i przylatujące samoloty. Kto widział największego ? - Młoda
Byliśmy również w pobliskim parku na placu zabaw, ręka już sprawna, a Młoda jak małpka.
Dziś byliśmy w Muzeum Chopina. Dzieciaki słuchały muzyki na słuchawkach. A jako że temat tegorocznego Warszawiaka skupił się na zdrowiu kompozytora Młodzi to przejęli i cały czas narzekali "boli mnie to, boli mnie tamto. Mam kaszel , a ja suchoty." Na dobranoc przeczytamy książkę napisaną przez młodego Fryderyka.
A później wybraliśmy się do Zamku Królewskiego i siedzieliśmy gdzie niedawno siedział prezydent Trump. Najbardziej Młodej podobał się ten przepych. Młody w Zamku mieszkać by nie chciał bo wszystkich musiałby szukać choć w łożu króla może by się jeszcze zmieścił.
Sierpień. Dzielnie kontynuujemy nasze zwiedzanie choć czasem bolą nóżki a z nieba śmieje się aż nadto słoneczko.
Sierpniowe zwiedzanie rozpoczęliśmy od Muzeum Geologicznego. Młodzi na wstępie zaopatrzyli się w mapy tego muzeum i szukali kolejnych punktów na mapie choć większość nie była związana z grą. Kamienie szlachetne i półszlachetne stały się zamiłowaniem Młodego. W muzealnym sklepiku nabyliśmy również pamiątki.
Tego samego dnia udaliśmy się do Fundacji Kronenberga. Hmm... nie doczytaliśmy, że wystawa była tylko w lipcu i chodziliśmy to tu, to tam. Nikt nic nie wiedział. Ale jak na prawdziwych agentów przystało kod w końcu udało nam się zdobyć.
A później metrem udaliśmy się do Muzeum Pragi.
W sobotę odwiedziliśmy Muzeum Sztuki Nowoczesnej w nowej lokalizacji i nowiutkie Bulwary Wiślane. Oj działo się :)
Czas na Cytadelę Warszawską i X Pawilon.
Wystawa DSH niesamowita i .... rodzinna (spokrewnieni jesteśmy wszak ze Szczepanem Grzeszczykiem).
Upalny wtorek to czas na Muzeum Narodowe. Młody z zaciekawieniem szukał psów na obrazie Willmanna. A że lubi malować i pochodzi też z rodziny z korzeniami artystycznymi (jego pradziadek i prapradziadek) muzeum wywarło na nim duże wrażenie.
A po Muzeum czas na lody.
Do Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego jechaliśmy długo i z przygodami. Upał i zmęczenie zaczęło się już udzielać Młodemu ale gdy zobaczył plac zabaw siły witalne wróciły i dziarsko zwiedzał Wilanów (bo również później Muzeum w Wilanowie).
W końcu czas udać się do Muzeum w Legionowie. Centkiewiczowie jeszcze mało im znani, ale igloo i chomik robi furorę.
Musimy poczytać bo pojechali tacy nie przygotowani.
Subskrybuj:
Posty (Atom)