niedziela, 11 stycznia 2026

Muzeum Techniki w Sinsheim

Droga do domu nie musi być nudna. Warto ją tak zaplanować by dobrze przeżyć ten czas. My w tym roku postawiliśmy na Muzeum Techniki w niemieckim Sinsheim. Muzeum bardzo ciekawe, olbrzymie hale, mnóstwo wiedzy technicznej. Sam wstęp dość drogi, niestety. Mimo to Młodemu bardzo się podobało i poleca je wszystkim fanom techniki. Pan Tata również zachwycony - od tych wielkich samolotów, po maszyny do szycia. Na prawdę warto tu zajrzeć.




 Przy Muzeum jest kamper parking za 5 euro (49.23982, 8.894746).

sobota, 10 stycznia 2026

Sylwester w Wogezach

Po Paryżu jedziemy w góry, do Gerardmer, w których byliśmy dokładnie rok temu, również na Sylwestra. Niestety w tym roku śnieg nie dopisał i tylko jednego dnia udało się pojeździć na nartach. Warunki jednak były dość trudne, nie wszystkie wyciągi działały. Rok temu jednak nam się podobało. A gdy ostatniego dnia śnieg zaczął w końcu sypać wybraliśmy się na pieszą wycieczkę.






 Parkowaliśmy, podobnie jak w ubiegłym roku, 48.058498, 6.88915.

 

czwartek, 8 stycznia 2026

Paryż na święta

 W tym roku wybraliśmy się świątecznie do Paryża. To czas dla nas, to czas rodzinny, to czas niezwykły. 

Zimą, choć dni krótkie, również udało nam się coś zobaczyć. Iść i zwiedzać choć brzmi prosto, wcale proste nie jest. Podróżujemy z dwójką nastolatków i psem, który w prezencie od Mikołaja otrzymał kaganiec.

 Dwa parkingi wybieramy przy parkach, nad Sekwaną (48.82884, 2.225039; 48.880957, 2.16113) . W dzień Świąt Bożego Narodzenia 25 grudnia stoimy przy Placu Inwalidów (48.852766, 2.311641), w samym centrum Paryża. W tym dniu jest możliwość bezpłatnego parkowania. W sumie zapłaciliśmy 30 euro za 5 nocy.





 

Muzeum d'Orsay, Luwr, katedra Notre Dame, a przede wszystkim wieża Eiffla - zaliczone. 

W Muzeum d'Orsay podziwiamy nie tylko Vincenta van Gogha, Rodina ale też Olgę Boznańską - to dla niej tu przyszłyśmy, wszak to jej rok. 






Później spacerkiem do Luwru.




 I spacerkiem do Notre Dame.


 

Na wieżę wchodzimy na piechotę po południu i choć pełnego zachodu słońca nie widzimy, oświetlony Paryż zachwyca nas. Tam też widzimy po raz pierwszy na ulicy szczura - Ratatuj by się obejrzało, ale mimo słoneczka trzeba oszczędzać energię w naszym kamperze.








Jedziemy do Wersalu, jak Młody je określił francuskich Łazienek Królewskich. Do parku można wejść bezpłatnie, ale o tej porze roku i do ogrodów też można wejść nie wydając grosza. Niestety rzeźby są pozasłaniane. Idziemy na bardzo długi spacer. Parkujemy bezpłatnie 48.80122, 2.10428.

 





Ostatni punkt programu to Disneyland. W drodze okazuje się, że bilety zostały wyprzedane.W kasie pani to potwierdza. No cóż, czyżby miało się nie udać. Szybka decyzja, zmiana planów i będziemy czekać .... ale następnego dnia o 9 zwalnia się pula biletów i WOW jutro idziemy na bajkowe szaleństwo. Ale przecież nie będziemy stać na parkingu. Wybieramy się na wycieczkę do pobliskiego miasteczka Meaux. Tam spędzamy prawie cały dzień i każdy jest zadowolony. Spacer z psem i plac zabaw dla psów. Woda i cały serwis kampera. Parkujemy 48.948756, 2.887502. Zakupy - też w naszym ulubionym Normalu.















 

 Dobranoc, jutro Disneyland, nadchodzimy.  

 

 

Disneyland po 2 Legolandach (niemiecki i duński) - chyba nie uda się określić miejsca w rankingu. Jest inny, bardziej bajkowy. Młody odnalazł się w świecie Star Wars (wytrwał pół dnia), Młoda ogarnęła wszystko (do ok. 23 z przerwą na odpoczynek) i bardzo jej się podobało. Pan Tata twierdzi, że czuł się bezpieczniejszy na rollercoasterach niż w Legolandzie. A Pan Pies bawił się na trawce przy parkingu podziwiając żurawia.