środa, 21 sierpnia 2024

Kamperem po południowej Szwecji z psem

Hej,


W tym roku na naszym pokładzie pojawił się Pan Pies. Nasz podróżnik do małych nie należy, więc trzeba było zmienić również pojazd. I tak kamperem udajemy się do Szwecji.

Z Gdyni wypływamy o 24 i płyniemy do Karlskrony promem Stena Line. Podróż przebiega bardzo miło i komfortowo. Z racji, że płyniemy z psem musimy wykupić kajutę. Dzięki niemu noc przesypiamy w wygodnych łóżkach, a rano oprócz śniadania (w cenie biletu) mamy czas na zwiedzanie i podziwianie widoków (i też na zakupy w sklepie promowym).

Bilety na prom zamówiliśmy wcześniej przez internet. I tak samo psa zgłosiliśmy na cło. Pies musi mieć paszport z ważnym szczepieniem na wściekliznę (co najmniej 21 dni po szczepieniu). Do Szwecji należy psa odrobaczyć w ciągu 10 dni przed planowaną podróżą, przy użyciu preparatu zawierającego praziquantel lub epsiprantel. Oczywiście pies na prom wchodzi na krótkiej smyczy. Zabraliśmy również kaganiec (tak na wszelki wypadek). 



Na promie, po śladach łapek, udajemy się do psiej toalety. I tu nasze zdziwienie. Palemka i dość spory wybieg dla psa. 



W kajucie czeka legowisko i miska. Komfort !!! Jesteśmy mega zaskoczeni.



Organizacja na promie jest super. Tak jak zręcznie wjechaliśmy na prom, tak w Szwecji z niego zjeżdżamy. 

Po opuszczeniu Karlskrony udajemy się do Kalmar. To miasto, które dalej mostem prowadzi na Olandię, do której się udamy. Zamek w XVI wieku został przebudowany przez królów z dynastii Wazów. Jest na prawdę imponujący. My przechadzamy się po uliczkach, moczymy nogi i trafiamy na food trucki. Jest tam również polskie stoisko oferujące pierogi i bigos. Młody jednak wybiera szwajcarski ser, a Młoda brytyjskie słodycze. 







Po zwiedzaniu Kalmar mostem Olandsbron udajemy się na Olandię. Most nad Cieśniną Kalmarską jest najdłuższy w Szwecji (6km długości). Robi wrażenie. Olandia zamieszkiwana była przez Wikingów, dlatego wszyscy się od tej chwili będą śmieć, że zwiedzamy same cmenatrze. Jest to wyspa słońca i wiatru stąd tak dużo tu wiatraków. Legenda głosi, że motylowi odpadły skrzydła i utworzyły wyspę.

Nasz pierwszy przystanek na wyspie - Karlevistenen. To jeden z najbardziej niezwykłych kamieni runicznych. Zawiera wiersz napisany w drottkvatt. Jest to jedyny wiersz, który przetrwał w swojej oryginalnej formie. To wiersz dla wodza i o wodzu, królu morza. Kamień datuje się na ok. 1000 r. n.e. Na odwrocie kamienia widnieje napis W imieniu Jezusa.




Później idziemy jeszcze na spacer za kamieniem. Tam młoda znajduje pióro puszczyka. Cisza i spokój.



W skrzyneczce znajdujemy mapę. Czas jeszcze na wycieczkę rowerową.

 



Pierwszy dzień pobytu w Szwecji dobiega końca. Postanawiamy tu zostać na noc. Kamperów jest sporo, trzeba szybko decydować się na nocleg (56.608, 16.440).

 


Jedziemy dalej do Gettlinge gravfalt. To największe pole grobowe z epoki żelaza na Olandii. Zawiera wiele rożnych typów grobów jak kopce, kamienne kręgi, stojące płyty wapienne. W jednym z grobów odnaleziono mężczyznę wraz z bronią (mieczem, tarczą, włócznią i lancą).






Nasza droga prowadzi do latarni Jana (Lange Jan). Jest ona czynna dla zwiedzających. Ma 42 metry wysokości. Działa od 1785r. Przy latarni jest rezerwat ptaków. Można wejść z psem na smyczy. Nasz jednak pozostał poza parkiem, czekając w cieniu latarni ze swoim Panciem.





Po drodze zatrzymaliśmy się również przy makiecie kaplicy St. Johannes kapell.






Czas na popułudniową sjestę w Eketorps. Przy takich murach można było spać bezpiecznie. Wstęp płatny. 





Opuszczamy wyspę mostem Olandsbron i kierujemy się znów do Kalmar. Obiad jemy w Ikea. Noc spędzamy nad jeziorem w Morlunda (57.339, 15.881).




W dniu 3 rozpoczynamy naszą literacką przygodę. Całe dzieciństwo czytaliśmy lub słuchaliśmy Astrid Lindgren. Jak myślimy o Pippi czy Emilu to słyszymy głos Edyty Jungowskiej, bo chyba jej płyty pokochaliśmy najbardziej. Od dziś towarzyszyć nam będą w podróży psotny Emil, rudowłosa Pipi, mała Lotta, Karlson z dachu i oczywiście dzieci z Bullerbyn.

Przygodę rozpoczynamy od Parku Astrid Lindgren (Astrid Lindgrens Varld) w Vimmerby. Pogoda jest pochmurna, ale nas to nie zraża. W parku czekają bohaterowie ulubionych lektur. Najpierw obchodzimy cały park, a później wracamy np. na przedstawienie Ronji czy Emila. W przedstawieniu efektem specjalnym jest piana (czyli gęsta mgła). Dzieci są uradowane. I choć przedstawienie jest po szwedzku to i tak wiemy o co chodzi. Spędzamy tu cały dzień dobrze się bawiąc. Niestety deszcz psuje nam ciut zabawę. W parku można wszędzie wejść, wszystkiego dotknąć. Na prawdę warto tu przyjechać jeśli lubi się bohaterów Astrid Lindgren. Niedaleko jest również Muzeum Astrid. 














Po parku jest możliwość chodzenia z psem i wiele z nich mijamy po drodze. Nasz jednak z panem został w kamperze. 

Nocleg spędzamy w Hultsfred (57.480, 15.843).






Do Szwecji zabraliśmy lekturę Cudowna podróż szwedzkiej pisarki Selmy Lagerlöf. 

W związku z tym chcieliśmy odwiedzić jeszcze park Nils Holgerssons. Niestety już nie istnieje, a na miejscu czeka tylko Vimmerby Adventure Park. Niektórzy skorzystali (2 z naszej 5). Niektórzy byli zadowoleni, a innych bolały mięśnie. Pan Pies skorzystał za to z pięknego lasu.





Warto zwiedzić samą miejscowość Vimmerby. Nam najbardziej podobał się rynek. Młoda zaskoczona była grami na rynku, gdzie wszystko było co potrzebne ogólnodostępne (i piłeczki, i rakietki i kije). No to jeszcze lody. 










Jedziemy do Pelarne Kyrka. W tym kościele w 1905r. pobrali się rodzice Astrid Lindgren. Sam kościół został zbudowany w XIII wieku.







Będąc w Smalandii warto również odwiedzić Bullerbyn (czyli Sevedstorp). To tu postawione są trzy zagrody. To tu Astrid czerpała natchnienie do napisania Dzieci z Bullerbyn.
 




Rumskulla - kościół, o lokalizacji którego krąży legenda sięgająca czasów 1152r. kiedy to wysłannik papieski Nikolaus Brakspear udawał się do Linkoping.



Czas na odwiedziny u Emila. Wstęp jest płatny. Psy w obu parkach mogą chodzić na smyczy. A dzieci mogą się swobodnie bawić na świeżym powietrzu.
 













 

Jedziemy do Jonkoping. Po całym dniu pełnym wrażeń idziemy spać. Dobranoc (57.7786, 14.1397).
Budzimy się o poranku na poranny spacer Pana Psa. Spaliśmy blisko wspaniałego parku, bardzo dużego gdzie każdy znajdzie coś dla siebie.








Jeszcze tylko spacer po Jonkoping i ruszamy w dalszą drogę. Wieczorem po mieście skaczą zające. 



Na noc jedziemy do Goteborga. Tu spać będziemy dwie noce (57.6939, 11.8162).

 
 









 
Muzeum Volvo w Goteborgu kończymy naszą szwedzką przygodę.








Ale to nie koniec naszych wakacji. Do zobaczenia !!! 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz