niedziela, 4 sierpnia 2024

Wiedeń i okolice z psem

Wielkim marzeniem Młodego był Wiedeń. Byliśmy w zeszłym roku na wakacjach jeszcze z przyczepą. W tym roku Młody postanowił powtórzyć ten wyjazd. W zeszłym roku byliśmy 2+2, w tym roku 2+1+1. I niby ilość osób się zgadza, jednak nie wszędzie można wejść z psem. A to był pierwszy zagraniczny wyjazd naszego Pana Psa.

Wiedeń po raz drugi

Zatrzymaliśmy się na Campingu Neue Donau jak w poprzednim roku. W miarę blisko jest do metra (my chodzimy zawsze na piechotę, ale można podjechać autobusem). Metro w Wiedniu jest super. Bardzo sprawnie i intuicyjnie się po nim porusza. My zamierzaliśmy spędzić tu tylko 3 dni. 

Jako, że w zeszłym roku jeździliśmy po mieście komunikacją (i nawet piętrowym autobusem wycieczkowym), w tym roku w centrum zamierzone było tylko odwiedzenie zoo.

Młodemu bardzo podobało się wiedeńskie zoo. Są tam pandy wielkie i kapibary (ulubione zwierzę). Niestety Pan Pies został z panem w kamperze.








Po drodze wstąpiliśmy do centrum, choć trochę popatrzeć na zabytki. 

 



Pod Katedrą Młody chciał się napić swojego ulubionego shakea w McDonald's. A tam nie lada zaskoczenie. Młody od wielu lat jest na diecie bezglutenowej. W Wiedniu po raz pierwszy jadł cheesburgera w wersji bezglutenowej. WOW !!!




To był bardzo udany dzień.

Kolejny dzień spędziliśmy w Lobau (Danube-Auen National Park). To był strzał w dziesiątkę. Pies bardzo szczęśliwy. W parku jest kilka szlaków. Nam zależało na dotarciu do platformy obserwacyjnej.

 










To był bardzo sympatyczny dzień. 

Będąc w Wiedniu warto również pojechać nad Jezioro Nezyderskie. Jest ono oddalone od stolicy o ok. 70km.W Parku Narodowym żyje ponad 300 gatunków ptaków. Park został wpisany na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

My zatrzymaliśmy się na campingu w Podersdorf am See. Camping jest bardzo duży, ale mimo wielu osób dobrze nam tam było. Parcele spore. Widok na jezioro bajeczny. 







To idealne miejsce na sporty wodne. Młoda na pewno popływałaby na SUPie. Na pewno tu wrócimy. Jezioro jest długo płytkie, ciepłe i mocno zasolone. Dla psów na terenie campingu wybieg, a dalej nieco oddalona psia plaża. Niektórzy podjeżdżali samochodami lub bardzo często przyczepkami rowerowymi. A na rowerze jest gdzie jeździć.







W drodze na Węgry zahaczyliśmy jeszcze o Pamhagen Sttepentierpark. Założony w 1975r. park na powierzchni 13 hektarów mieści 50 gatunków zwierząt. Można wejść z psem. Przy kasie warto kupić torebkę z jedzeniem do karmienia zwierząt. Daje to niesamowite doznania dla dziecka. Młodemu najbardziej podobały się dziki i świnie wietnamskie. One też najchętniej jadły !!! Bardzo podobały mu się świnie odpoczywające w błocie, bo przecież brudne znaczy szczęśliwe. Wilk spał, a bydło rogate nas pobodło. Teren leśny więc nie odczuwa się upału.











Warto było tu zajrzeć. 

A teraz odpoczywamy na basenach termalnych na Węgrzech.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz